O słoneczku i witaminie D

O słoneczku, witaminie D3, wapniu itd... czyli czego unikać w sarkoidozie

Postautor: mysia » 04 stycznia 2007, 22:38

Tak sądziłam, że tym zapytaniem o słoneczko wywołam zaraz całą burzę a może nawet lawinę...ale ja mam całkiem inne odczucie.

Kiedy zaczęła się moja choroba - wówczas jeszcze o tym nie wiedziałam, że to sarko - byłam diagnozowana, miałam rumień na nogach, ( dermatolog zalecił mi odpoczynek, unikanie wysiłku dla nóg czyli najlepiej łóżko) wyjechałam na urlop do Tunezji. Był to akurat środek lata, upał i skwar, całe dni przy basenie - i cóż się stało z moimi nogami - wszystko zeszło jak ręką odjąć. Jak oglądam zdjęcia z tego pobytu i patrzę na te zrobione na początku- widzę wielkie zaczerwienienia i siniaki. Nogi wyglądały paskudnie - później wszystko stopniowo schodziło i zeszło. Po powrocie do Polski znowu wyszło i tak znalazłam się na Płockiej. Dodam, że nigdy nie unikałam słońca- ale zawsze chronię się kremem z wysokim faktorem, który zatrzymuje promieniowanie a co za tym idzie również tworzenie się wit. d

Tak do końca nie wiem, co o tym myśleć...ale jadę - ważniejszy jest odpoczynek, zwłaszcza odstresowanie się...
mysia
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 49
Rejestracja: 23 października 2006, 21:41


Postautor: Mary » 06 stycznia 2007, 22:42

Przez ostatnie 7 lat z sarkoidozą zaliczyłam parę ciepłych i słonecznych plaży w tym i Tunezję i mimo stosowania faktorów 8) moje kości, gdzie usadowiła się najlepiej moja sarkoidoza, zdecydowanie mialy mi to za złe. Nawet nasze polskie słoneczko dawało mi się we znaki, ale kupiłam sobie namiocik plażowy....I co ja na to wszystko? - właśnie marzy mi się Egipt i... może w ferie jakieś last minute... :D
Marysia
"...rzeczy trudne to te, które robi się dziś, a niemożliwe to te, które zrobi się jutro"
Awatar użytkownika
Mary
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 585
Rejestracja: 17 października 2006, 20:52
Lokalizacja: Warszawa


Postautor: Haniula1010 » 10 stycznia 2007, 01:39

Cóż ja widzę,prawie wszystkie koleżanki uprawiają turystykę ,i to głównie w kierunku południowym :lol: Ja tam wolę północ: fiordy.lodowce i białe noce :wink:...A tak serio,chyba rzeczywiście nasza choroba nie przepada za słoneczkiem...

Mysia! To świetnie,że udało Ci się załatwić ten urlop.Naprawdę nie warto się zabijać.Zdrowie jest najważniejsze i trzeba o nie zadbać zawczasu.A dzieci tak szybko rosną... :)
Obrazek
Haniula1010
el gadułos
el gadułos
 
Posty: 2773
Rejestracja: 18 października 2006, 19:08
Lokalizacja: Biłgoraj


słońce

Postautor: Renata » 10 stycznia 2007, 22:28

Niestety, też uważam,że słonko mnie nie lubi, jak tylko dłużej pobędę, to mi gorzej cosik. Druga rzecz, że podobnie jak Hania, wolę troche chłodniej i nic bym nie miała na przeciw fiordom. A jak juz na południe, to druga połowa września Chorwacja lub Grecja, a i tak w kapelusiku, by mi nie przygrzało.
Renia
"Odwaga nie jest przeciwieństwem strachu, lecz jego przezwyciężeniem"
Karol Bunsch
Awatar użytkownika
Renata
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 831
Rejestracja: 15 października 2006, 22:56
Lokalizacja: Śląsk


Postautor: Haniula1010 » 11 stycznia 2007, 00:55

:)
Ja jeszcze na temat słońca.Zeszłoroczne wakacje spędziłam na ogólnopolskim rajdzie pieszym- pod namiotami.Dwa tygodnie wędrowaliśmy po ok.20 km dziennie.A pogoda jak pamiętacie była cudna.Impreza zresztą też bardzo udana,ale przez cały czas jej trwania,a i później bolała mnie strasznie głowa i czułam się przez to fatalnie.Nigdy wcześniej nie miałam z tym problemu-a tu masz.Wtedy byłam jeszcze "istotką" niczego nieświadomą.Teraz przeanalizowałam sobie wszystko,poukładałam -i wyszło:zero słońca :twisted:
Obrazek
Haniula1010
el gadułos
el gadułos
 
Posty: 2773
Rejestracja: 18 października 2006, 19:08
Lokalizacja: Biłgoraj


Postautor: gaga » 23 stycznia 2007, 18:08

Właśnie zrobiłam sobie badanie na obecność hormonu 1,25 -D (niestety prywatnie) czas oczekiwania na wyniki 1 miesiąc, jestem ciekawa co będzie ? :P :P
Najgorsze jest to, że muszę jeszcze z własnej woli i wymysłu trzymać dietę wykluczającą obecność tej witaminy w pożywieniu i strasznie mi to przeszkadza. Nie jadam więc : serów, tłustej śmietanki 36% ( moja ulubiona) tuńczyka, masełka ukręconego z pietruszką, jajecznicy o jejku, jak sobie popisałam ślinka mi pociekła :P:P
gaga
gaga
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 33
Rejestracja: 18 grudnia 2006, 14:21


Postautor: majenka » 07 lutego 2007, 23:36

wiecie co? Dochodzę do wniosku, że pozostaje nam życie na bazie sterydów i dobrego słowa... No bo ani słonka, ani żarełka.... Co za los robaczywy... :x
Awatar użytkownika
majenka
Zaglądacz
Zaglądacz
 
Posty: 82
Rejestracja: 23 października 2006, 16:02


Postautor: Kasia PH » 10 lutego 2007, 14:04

HEJ!!
Bez przesady- Słonko dobra rzecz!! Fakt, niestety dla nas musi byc ograniczone ale to nie znaczy ze trzeba siedziec w domu lub chodzi tylko "cieniami" - to grozi depresją!! Naprawde!! Światło sloneczne dodaje nam energii i co najważniejsze optymizmu!! a to dla nas najważniejsze!! Nie wolno nam tylko lezec plackiem na sloncu w takim czasie jak innym, ale jak raz czy dwa razy w roku wystawicie sie na godzinke popoludniowego Slonca to na pewno nic zlego sie nie stanie! a tak na codzień to owszem-czapeczka i okulary ale tak naprawde tak powinni chodzic wszyscy, nie tylko Ci z sarko! Wiec nic szczególnego!! a tak na marginesie: ten eksperyment opisuje 3 osoby. To jest nic! z socjologiczno-statystycznej strony to nie jest zadna grupa reprezentacyjna!! zeby ogłosic takie badania za pewnik trzeba przebadac dziesiatki-albo iu setki-respondentów!! Wiec Misiaczki- głowa do góry i bez paniki!!! :D Duza BUUŹŹŹKKKAAAA!!!!

Dodane po 4 minutach:

Cześć!
Przepraszam za brak fachowosci z mojej strony ale lepiej mi zapytac Ciebie niz biegac do ksiązek:) - co to jest za hormon? za co odpowiada? gdzie jest wytwarzany?jaki powinien byc prawidlowy? ile kosztuje jego badanie? jak sie go bada, z krwi? nie slyszalam o nim:(
Dzieki za odp, pozdrawiam Kasia PH

Dodane po 2 minutach:

Kurcze, to ostatnie mialo byc do Gagi :D hmmm...chyba cos zle zrobiłam :-(
Kasia PH
Kasia PH
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 7
Rejestracja: 06 stycznia 2007, 19:23


Postautor: gaga » 10 lutego 2007, 15:50

Cytat:
1,25-dihydroksywitamina D i światło słoneczne
Hormon sekosterydowy 1,25-dihydroksywitamina D (1,25-D) jest aktywnym produktem przemiany witaminy D, który może być bezpośrednio wytwarzany pod wpływem światła słonecznego na skórę, światło słoneczne powoduje, że skóra wytwarza witaminę D i 25-hydroksywitaminę D (25-D), które są gromadzone w rezerwach tłuszczu organizmu. Zapas ten zapewnia, że właściwy poziom aktywnego hormonu (1,25-D) jest utrzymywany nawet przy braku światła słonecznego. Zgromadzona witamina D jest hydroksylowana w wątrobie do 25-D, a ta z kolei jest przetwarzana na aktywny hormon w nerkach, które podtrzymuj homeostazę 1,25-D.
Adams [15] zauważył, że sarkoidomakrofagi aktywowany przez chorobę również hydroksyluje 25-D do 1,25-D i, że ilość hormonu produkowanego w sarkoidozowym zapaleniu przewyższa zapotrzebowanie organizmu. Zasugerował, że nadmierna ilość hormonu może być zredukowana poprzez kontrolowanie przyjmowania witaminy D i ekspozycji na światło słoneczne podatnych gospodarzy.
Podejrzewaliśmy, tym niemniej, że nietypowa regulacja tego hormonu u pacjentów chorych na sarkoidozę może być nie tylko skutkiem istnienia makrofagów aktywowanych przez chorobę lecz, że nadmiar 1,25-D w rzeczywistości może być przyczyną wymknięcia się spod kontroli procesu zapalnego, prowadzącego do powstawania ziarniaków sarkoidowych.
Cadranel [9] doszedł do podobnych wniosków w roku 1995 sugerując, że 1,25-D jest odpowiedzialna za tworzenie się i dojrzewanie ziarniaków, nie zdołał jednak zidentyfikować pozostałych elementów cyklu zapalnego.
:roll:
To jest oczywiście hipoteza, ale do mojego przypadku idealnie pasuje, więc postanowiłam, zamiast sterydów przez 6 miesięcy (sama to wymyśliłam) będą przestrzegać zasad unikania witaminy D wszędzie i radykalnie. :-P
Trochę historii:
Od 7-8 lat jestem a może byłam na diecie niskowęglowodanowej coś między Kwaśniewskim a dieta dla bussinesmena
Rano sok z pomarańczy 200 ml soku i 100 ml oliwy dobrej oryginalnej.
W zimie jajeczniczka z 2-3 jaj na masełku lub smalczyku, w pracy 3 kawy ze śmietanką 36%, do tego w stresie masełko z lodóweczki ukręcone z pietruszką, serek oczywiście najbardziej tłusty i do tego szyneczka przerastana lub boczuś. Obiadek: schabowy z kapustą, tuńczyk w sosie śmietanowym w zielonym pieprzu, goloneczka itp. Praktycznie dwa posiłki dziennie bo więcej się po prostu nie chce, zero zapotrzebowania na cukier o nie przepraszam pół czekolady gorzkiej 96% Wawel codziennie przez cały dzień jak się coś zachce. :P
W lecie mniej mięsa więcej warzyw ale zawsze w sosie śmietanowym oczywiście 36% i tłuste sery. To tylko skrót bo o tej diecie można poczytać wszędzie a tu nie chodzi o jej propagowanie.
Zapytacie a jak zdrowie: odpowiem doskonale 56 kg, cera gładka jak u 25 a mam prawie 50, kondycja świetna, humor zawsze, i zero przeziębień, kataru czy grypy absolutnie zero. Wyniki dobre często badane bo choruję również na niedoczynność tarczycy a tam cholesterol to podstawowe badanie, i brak problemów z nadwagą co przy tej chorobie jest normą. Byłam zadowolaona i szczęśliwa. :-)
Rok 2006 to wyjątkowy u mnie pod względem urlopu (chyba niestety) byłam w maju w Turcja, w lato 2 x w Chorwacji i lato było przecież u nas w Polsce piękne i jesień również.
No i po tym lecie , gdzie spragniona słońca ( nie byłam na urlopie 3 lata) wystawiałam się cała na jego ponoć w większości przypadków zbawienny wpływ,pierwsze od niepamiętnych czasów zachorowanie resztę opisałam w naszych historiach.
Jak lekarze zaczęli się skłaniać , że prawdopodobna jest sarkoidoza to zaczęłam dużo czytać i natrafiłam na ten artykuł, pokojarzyłam fakty i zaordynowałam sama sobie ścisłą dietę bez witaminy D czyli zero masła i śmietany oraz serów. Głównie zupy warzywne tylko na wywarze, płatki owsiane, otręby, z wadą jabłkiem i orzechami i siemię lniane. Unikanie słońca ( okulary, chustki, itp.) :roll:
Badanie na obecność tego hormonu: :twisted: długo w żadnym laboratorium nikt nie wiedział o czy mówię, ale w końcu po pokazaniu tego artykułu jakaś kierowniczka laboratorium się zainteresowała i zorganizowała je, oczywiście odpłatnie za 200. Czekam już prawie miesiąc spodziewam się wyniku po 15 lutego. Jaki będzie napiszę i wszystko czego się dowiem też.
Wspomniałam również lekarzom o moich podejrzeniach ale echo ,echo , echo
gaga
gaga
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 33
Rejestracja: 18 grudnia 2006, 14:21


Postautor: Kasia PH » 13 lutego 2007, 17:39

hmm.... musze sie nad tym zastanowic... ale ja nie jestem slonco-lubna, tzn: nie cierpie lezec plackiem na plazy :lol: ale ale: od 4 lat codziennie 2-3 razy chodze z moja 4-letnia bestia na dlugie spacery i zawsze mnie czy chce czy nie Słonko musnie.... ale bez przesady, bo z tego by wynikało ze kazdy kto sie wygrzewa, opala calymi dniami (a takich panienek i panów jest przeciz tysiace jak nie miliony) powinien miec sarkoidalne zmiany... coś mi tu nie pasi... :shock: musze o tym pomyślec :D Buzka!!
Kasia PH
Kasia PH
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 7
Rejestracja: 06 stycznia 2007, 19:23


Postautor: mysia » 14 lutego 2007, 11:54

Kasiu - mam takie same odczucia jak Ty. Jeśli tak by było, że wszyscy, którzy korzystają z solarium, opalają się namiętnie na plaży, balkonach itp - mieliby sarko - to chyba groziłaby światu jakaś epidemia. Mam więc troszkę odmienne zdanie na ten temat - ja właściwie od czasu zajścia w ciążę - do choroby mało sie opalałam. Przecież wyjście z dzieckiem ( teraz ma 5 lat ) na spacer - to nie jest specjalne wystawianie się na słońce. Co mają powiedzieć np. rolnicy, którzy cale lato spędzają w polu? A w mojej miejscowości - typowo rolniczej - tylko ja jestem na to chora. Poza tym wyjeżdżając do Tunezji - jechałam już z czerwonym nóżkami, a choroba ujawniła się na początku czerwca, kiedy właściwie cały dzień siedziałam w domu przy sprawdzaniu zeszytów, sprawdzianów moich uczniów....Nie jadam również śmietanek, nabiału - bardzo mało, margaryn z wit D, jedynym "podpadającym" jedzonkiem w tym temacie jest jajko...Podsumowując moje rozwazania - jestem jedną z wielu żyjących w ten sposó osób- różnimy się tylko tym, ze ja mam sarko a oni nie! :-))))))))))))))
mysia
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 49
Rejestracja: 23 października 2006, 21:41


Postautor: Tilien » 14 lutego 2007, 12:39

No, bo to chyba nie jest tak, że PRZYCZYNĄ sarko jest działanie światła słonecznego i pokarmów bogatych w witaminę D. Przyczyną jest zaburzona gospodarka organizmu tą witaminką, czy jakimś tam hormonem powstającym w wyniku jej przetwarzania. Dlatego u osób zdrowych nie wykrywa się jej nadmiaru, ani ujemnego wpływu na zdrowie, nawet kiedy całymi dniami smażą się na słońcu czy też zajadają się niewskazanymi dla nas specjałami.
Podobnie jest przecież w cukrzycy. To nie cukier powoduje chorobę, ale złe jego przyswajanie. W innym przypadku 90% populacji byłaby cukrzykami. :D
Ja tak to rozumiem. :roll:
Ostatnio zmieniony 14 lutego 2007, 14:44 przez Tilien, łącznie zmieniany 1 raz
Obrazek......nie panikuj!
Awatar użytkownika
Tilien
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 727
Rejestracja: 16 października 2006, 17:36


Postautor: Renata » 14 lutego 2007, 13:21

z ust mnie to wyjełaś Tilien
Renia
"Odwaga nie jest przeciwieństwem strachu, lecz jego przezwyciężeniem"
Karol Bunsch
Awatar użytkownika
Renata
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 831
Rejestracja: 15 października 2006, 22:56
Lokalizacja: Śląsk


trochę pofilozofuje sobie dzisiaj przy walentynkach

Postautor: gaga » 14 lutego 2007, 14:10

Nie mam zamiaru bronić swojej hipotezy, przecież głównie ma ona posłużyć mojej osobie w radzeniu sobie z własnymi problemami, a temat rzucony na forum do tylko głos w swobodnej wymianie poglądów.
Ale gdyby tak był, jak mówicie a zależność byłaby prosta a nie złożona to wszystkie jako kobiety „gatunek ludzki” powinnyśmy rodzić w 40 tygodniu ciąży, miesiączkę dostawać w 13 roku życia a nasze dzieci ząbki w 3 miesiącu. A tak przecież nie jest każdy człowiek to konglomerat różnych funkcji i zależności od genotypu przez mutacje osobnicze to modnego ostatnio stwierdzenia jesteś tym co jesz. Choraba to nie tydzień czy miesiąc czy nawet rok. To czsem tabletka zjedzon przez matkę w ciązy.
Moja rodzina jest Np. obciążona rakiem jelita grubego mamy specyficzną mutacje pewnego genu i jesteśmy pod opieką przychodni genetyczne (nawiasem mówiąc jestem bardzo zadowolona z opieki tej poradni) i jak tłumaczono nam na pierwszym spotkaniu rodzinnym w poradni , kiedy wyjaśniano nam sprawę tej przypadłości, „że dziedziczy się skłonność nie chorobę”. I nie każdy z rodziny musi zachorować w dużym stopniu zależy do od nas od naszego sposobu życia czyli właśnie: jedzenia, expozycji na słońce, stresów, charakteru pracy, itp.
Renatka rzuciła kiedyś luźno, że zna wielu księgowych i wielu jest też na naszym forum ,którzy chorują na sarko. Czy oznacza to, że sarko to choroba zawodowa księgowych a zamiłowanie do WN i MA jest przyczyną choroby. Jest chyba inaczej księgowy to pewien zespół swoistych cech osobniczych, które z jednej strony predysponują go do długoletniego wykonywania tego zawodu a z drugiej te same na pozór irracjonalne cechy ( skrupulatność, odpowiedzialność, permanentna zdolności do wyjaśniania, że nie jest się wielbłądem chociaż to widać itp.) mogą stanowić genezę zachorowania. Spotykam się w genetycznej z taką kobietą, ( skłonność do raka piersi z zapadłej dziury w wieku lat 56 )która doszła do wniosku, że wszystkie ciotki ( siostry matki) , które umarły na raka piersi uwielbiały pieczone mięso i drożdżowe bułki a jedna , która jeszcze żyje nie akceptowała takiego jedzenia i jadła wyłącznie albo cały dzień bułki a w drugi wyłącznie mięso bez i to bez surówek - jak podkreślała stanowczo z oburzeniem maja znajoma z tego miejsca. I wiecie co postanowiła jeść tak jak ciotka , która jeszcze żyje . Śmieszne prawda . Dam sobie głowę uciąć, że kobieta, o której piszę nie słyszała o diecie polegającej na nie łączeniu węglowodanów z białkami i tłuszczami. Ale zaczęła ja stosować : bo tak jej wyszło z obserwacji”
Zatraciliśmy zdolność do odbierania sygnałów od organizmu, wierzymy, że mleko jest zdrowe bo jest w sklepach i pije je znany aktor ” pij mleko będziesz wielki” że słonko nie może szkodzić bo tyle ludzi wyjeżdża do ciepłych krajów i nic pozornie się nie dzieje nawet jest trendy. A prawda jak zawsze jest gdzieś w środku
gaga
gaga
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 33
Rejestracja: 18 grudnia 2006, 14:21


Postautor: Tilien » 14 lutego 2007, 14:46

Otóż to gaga. 8) :wink:
Obrazek......nie panikuj!
Awatar użytkownika
Tilien
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 727
Rejestracja: 16 października 2006, 17:36


Następna


Wróć do Dieta

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron