O słoneczku i witaminie D

O słoneczku, witaminie D3, wapniu itd... czyli czego unikać w sarkoidozie

Postautor: mysia » 14 lutego 2007, 16:29

Oczywiście - coś w tym musi być... Ale wit D - to nie tylko przekleństwo dla nas...

Medycyna konwencjonalna jednak "kluczy" w poszukiwaniu przyczyn - medycyna ta leczy tylko objawy a przyczyny są jednak bardziej złożone. To tak jak z tym mleczkiem i osteoporozą- wmawia się ludzim, że jak będa jeść dużo nabiału - to unikną osteoporozy - medycyna chińska wyśmiewa taką zleżność... Ja jednak raptem tylko liznęłam troszkę wiedzy z tej dziedziny - raczej wiem, że nic nie wiem, ale w trakcie rozwijania się tej dyskusji zaświtało mi w gowie, że muszę zgłębić tą zależność sarko - wit D. Napewno coś tu jest nie tak - to nie jest takie proste - jak będę unikać słońca- nie bedę miec guzków sarko... Trzymam sie swojego, gdyż zbyt wiele wmawia się nam - zwykłym konsumentom...a to, ze danonki są zdrowe dla dzieci, a to, że pijąc mleko bedziesz wielki, a to, że woda mineralna jest taka zdrowa... Pewnie ktoś zaraz sobie pomyśli czytając te słowa - zwariowała- ja odsyłam do książek Anny Ciesielskiej i Jej spojrzenia na zdrową żywność i nasze zdrowie...
mysia
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 49
Rejestracja: 23 października 2006, 21:41


Postautor: Mary » 14 lutego 2007, 21:57

Zgadzam się z Wami, tzn. że nic nie jest oczywiste. Ze słońcem też. Niby mi nie służy, to fakt, ale właśnie wróciłam z Egiptu i tam moje kości i stawy miały się świetnie a teraz znów je niestety "czuję".
Trzymajcie się cieplutko...
Marysia
"...rzeczy trudne to te, które robi się dziś, a niemożliwe to te, które zrobi się jutro"
Awatar użytkownika
Mary
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 585
Rejestracja: 17 października 2006, 20:52
Lokalizacja: Warszawa


Postautor: Kasia PH » 15 lutego 2007, 18:31

no to sie rozumiemy!! :lol: a tak swoja drogą to mam juz dosc tej jesiennej zimy- SŁOŃCA!!!!! ja chce SŁOŃCA- choćby na chwilkę... tak ciut ciut- co by sobie dawki optymizmu pobrać odrobinkę :D duża buźka dla wszystkich!!
Kasia PH
Kasia PH
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 7
Rejestracja: 06 stycznia 2007, 19:23


Re: trochę pofilozofuje sobie dzisiaj przy walentynkach

Postautor: Renata » 15 lutego 2007, 22:06

gaga pisze:
Renatka rzuciła kiedyś luźno, że zna wielu księgowych i wielu jest też na naszym forum ,którzy chorują na sarko. Czy oznacza to, że sarko to choroba zawodowa księgowych a zamiłowanie do WN i MA jest przyczyną choroby. Jest chyba inaczej księgowy to pewien zespół swoistych cech osobniczych, które z jednej strony predysponują go do długoletniego wykonywania tego zawodu a z drugiej te same na pozór irracjonalne cechy ( skrupulatność, odpowiedzialność, permanentna zdolności do wyjaśniania, że nie jest się wielbłądem chociaż to widać itp.) mogą stanowić genezę zachorowania.

gaga, to może to, a może fakt permanentnego stresu związanego z tym zawodem, długi czas miałam uczucie że odpowiedzialność za to co mi powierzono, nie opuszcza mnie ani na sekundę, tym bardziej że zafundowałam sobie pracę w domu i u kogoś i jeszcze wdrażanie programów i doby brakło. Potem nagle choroba i nie byłam juz niezbędna. Ale ten sters związany z odpowiedzialnością, którą w sumie lubię ciągle jest we mnie, może mniejszy, bo starm się robić inne rzeczy w życiu, by nie myśleć o sprawach zawodowych, no ale nie wiadomo dlaczego pieniądze są jednak potrzebne i trzeba orać, a nie tylko przyjemnie pogadać w necie. Ostatni mój pomysł na odstresowanie to..., no po urlopie powiem.papa
Renia
"Odwaga nie jest przeciwieństwem strachu, lecz jego przezwyciężeniem"
Karol Bunsch
Awatar użytkownika
Renata
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 831
Rejestracja: 15 października 2006, 22:56
Lokalizacja: Śląsk


Anuta

Postautor: Anuta » 17 lutego 2007, 18:30

Może i ja swoje "trzy grosze".
Mam sarkoidalne zmiany na skórze. Przed wakacjami wiedziałam już o swojej chorobie lecz nie zdążyłam jeszcze trafić do fachowca "sarkoidologa" :-)
Poszłam więc specjalnie do mojego dermatologa z pytaniem czy mogę się opalać, bo właśnie jadę nad morze. Otrzymałam odpowiedź, że nie ma przeciwwkazań. Zażywałam więc kąpieli słonecznych. Zaznaczyć jednak muszę, że nie smażę się na leżąco. Bardzo uważam żeby się nie poparzyć. Chodziło mi o delikatną opaleniznę, o tę witaminkę D!
Ani w trakcie pobytu nad morzem, ani przez kilka miesięcy po powrocie nie miałam żadnych objawów świadczących o pogorszeniu się mojego stanu. Ruszyło się dopiero zimą, kiedy słońca jak na lekarstwo.
Anuta
Lubi pisać
Lubi pisać
 
Posty: 278
Rejestracja: 14 lutego 2007, 17:37
Lokalizacja: łódzkie


Postautor: mysia » 17 lutego 2007, 22:46

A mnie bardziej od słońca w "kość" daje stres...Przed zachorowaniem miałam strasznie stresujący okres w pracy, brak wytchnienia i poczucie, że się nie wyrabiam...Gdybym wtedy wiedziała jakie konsekwencje tego zapracowania będą - pier... wszystko... Teraz muszę skończyć z nerwami - tylko jak? Czekam wiec na fajniejszą pogodę - taką na ogródek, rower, las, spacer- może to mi pomoże- jednak troszkę słońca i ciepełka... A potem już tylko Turcja - zaszkodzi? Nie zaszkodzi? - zobaczymy- muszę się odstresować - inaczej sarko mnie zje...
mysia
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 49
Rejestracja: 23 października 2006, 21:41


Postautor: CaponeAl » 26 lutego 2007, 23:57

A mi tam słonko nie szkodzi. :lol: i co ciekawe nic mi na skórze nie wychodzi. Może ta moja sarko jest jakaś łagodniejsza?
CaponeAl
Rozgląda się
Rozgląda się
 
Posty: 20
Rejestracja: 23 lutego 2007, 14:55


Postautor: Tilien » 01 marca 2007, 11:30

Aż mam ochotę poddać się eksperymentowi. :roll:
Z ciekawości. :D
Ale ciekawośc to podobno pierwszy stopień do p..... :shock: :twisted:
To może jednak lepiej nie. :roll:
Obrazek......nie panikuj!
Awatar użytkownika
Tilien
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 727
Rejestracja: 16 października 2006, 17:36


Postautor: Renata » 01 marca 2007, 15:29

CaponeAl pisze:A mi tam słonko nie szkodzi. :lol: i co ciekawe nic mi na skórze nie wychodzi. Może ta moja sarko jest jakaś łagodniejsza?

Mnie też nic na skórze nie wychodzi, ale ewidentnie żle znoszę słońce. Nie zawsze to co szkodzi jest widoczne , może gdzieś w środku broić. To była jedna z pierwszych rzeczy, które mi lekarz pulmonolog po diagnozie sarko powiedział, unikać słonca. Chodziłam nawet pod parasolem, albo w kapeluszu. Ostanio powiedział, że godzinę jak pochodzę po ogródku to mnie nie zabije, ale ewidentne nastawianie się na ekspozycję słoneczną na pewno nie jest dobre, przynajmniej dla mnie, co mogę stwierdzić po 10 latach życia z sarko.
Renia
"Odwaga nie jest przeciwieństwem strachu, lecz jego przezwyciężeniem"
Karol Bunsch
Awatar użytkownika
Renata
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 831
Rejestracja: 15 października 2006, 22:56
Lokalizacja: Śląsk


Postautor: smylka » 02 marca 2007, 13:05

:oops: Przeczytałam i sie zawstydziłam, że nie patrzę na to co jem, tylko wchłaniam to co jest.
Nie zastanawiałam sie nad genezą genetyczną rodziny, a moze trzeba,
Zastanowię sie głęboko, może jest TO :sad:
Lustro jest najodpowiedniejszą książką dla kobiety
smylka
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 333
Rejestracja: 16 października 2006, 12:41
Lokalizacja: Radzymin koła Warszawy


Postautor: Robert » 02 marca 2007, 17:40

Myślę, że warto rozgraniczyć te przemyślenia na tych co biorą leki i na tych co nie biorą.
Różnice są spore.
Wiem że nic nie wiem
Awatar użytkownika
Robert
Dyrektor
 
Posty: 3621
Rejestracja: 12 października 2006, 20:38
Lokalizacja: Dolny Śląsk


Postautor: smylka » 03 marca 2007, 09:30

:o to słonko na pewno nie szkodzi :slonko:
Lustro jest najodpowiedniejszą książką dla kobiety
smylka
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 333
Rejestracja: 16 października 2006, 12:41
Lokalizacja: Radzymin koła Warszawy


Postautor: romanek » 03 marca 2007, 10:52

no jest naprawde ladnie, sam bym gdzies wyszledm na spacerek, zabral zonke, ale cholera mam jakies zajecia od 15 do 22
coz... moze jutro slonko tez wyjdzie, choc prognozy nienastrajaja mnie zbyt optymistycznie
Mam nowy plan, kupie sobie łopatę i zakopie się sam

RoMANek
Awatar użytkownika
romanek
Lubi pisać
Lubi pisać
 
Posty: 222
Rejestracja: 27 lutego 2007, 11:20
Lokalizacja: Katowice


Postautor: Haniula1010 » 04 marca 2007, 00:55

Moja skóra -podobnie jak Reni- źle znosi słońce. /Może dlatego,żem blondynka/. Ale jeszcze gorzej znosi słońce moja głowa. Mam wrażenie,że słoneczko przepala mi wręcz mózgownicę. :twisted:
Lekarze,którym zadawałam pytania na ten temat-wolą się nie wypowiadać, co znaczy,że prawdopodobnie nic bliższego na ten temat nie wiedzą.
Nie znaczy to ,że w ogóle nie przebywam na słońcu-wręcz przeciwnie-niech sobie głupie nie myśli ,że się ot tak poddam:wink:

Dodane po 5 minutach:

A co do leków-Enkorton powoduje scieńczenie skóry,więc byłabym z tym słońcem jednak ostrożna...
Obrazek
Haniula1010
el gadułos
el gadułos
 
Posty: 2758
Rejestracja: 18 października 2006, 19:08
Lokalizacja: Biłgoraj


cieszę się

Postautor: Renata » 04 marca 2007, 15:43

Witaj Haniu!
Znów zniknęłaś na na dłużej, ale nie upominana pojawiłaś, fajnie żeś na sarkołonie albo forumsarkołonie, buziaczki :bounce:
Renia
"Odwaga nie jest przeciwieństwem strachu, lecz jego przezwyciężeniem"
Karol Bunsch
Awatar użytkownika
Renata
Tubylec
Tubylec
 
Posty: 831
Rejestracja: 15 października 2006, 22:56
Lokalizacja: Śląsk


PoprzedniaNastępna


Wróć do Dieta

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron